Witamina C. Dlaczego Rządy i Koncerny Farmaceutyczne Tak Jej NIENAWIDZĄ?

Temat niesamowicie ciekawy, bo witamina C ma ogromne zastosowanie i korzyści dla naszego zdrowia, a nie ma szkodliwych skutków ubocznych dla nas. Na przykład „wybija” większość wirusów w naszych organizmach, dobrze sobie radzi z nowotworami a nawet z KORONAWIRUSEM… i to jest właśnie ten „problem” dla koncernów farmaceutycznych (za dobrze sobie radzi), które nie chcąc tracić gigantycznych zysków płynących z innych form „leczenia” – starają się demonizować witaminę C na wiele sposobów.

Witamina C – doświadczenia „z własnego podwórka”

Dawniej nie zdawaliśmy sobie kompletnie sprawy z tego, jak ważna jest ta witamina dla naszych organizmów, natomiast od kilku lat – ja osobiście oraz część mojej rodziny, systematycznie dostarczamy witaminę C do naszych organizmów. Ma to miejsce zwłaszcza w zimnych porach roku – w zasadzie od jesieni, kiedy robi się mokro, zimno… do wiosny, kiedy robi się ładnie, słonecznie i ciepło (czyli ogólnie w czasie, kiedy panuje „sezon” na grypę i inne choroby w Polsce). Wtedy codziennie pijemy sobie szklankę ciepłej wody z łyżeczką witaminy C w proszku… i w momentach, kiedy pojawia się przeziębienie (bo zdarza się to) – po prostu zwiększamy ilość spożywanej witaminy C (pijemy ją np. co dwie godziny lub co godzinę w takiej samej dawce – czyli po łyżeczce na szklankę wody, ale po prostu częściej) i przeważnie następnego dnia jest już po przeziębieniu. Odkąd rozsądnie stosuję tę witaminę – nie choruję na grypę.

W lecie można powiedzieć, że robimy sobie przerwę od tej witaminy, bo przeważnie nie spożywamy jej tak często, jak w tym sezonie zimnym – jest to np. raz na tydzień lub na dwa tygodnie (w zasadzie bardzo różnie, aczkolwiek nie tak systematycznie jak w zimie)…

Także z własnego doświadczenia wiem, że witamina C działa świetnie… i NIE MOŻNA JEJ PRZEDAWKOWAĆ – jedynym „skutkiem ubocznym” spożywania dużej jej ilości, może być rozwolnienie, co np. przy przeziębieniu, jest w zasadzie też korzystne, bo oczyszcza nam się w ten sposób organizm. Ta witamina NIE SZKODZI naszemu organizmowi.

Dr Thomas E. Levy o witaminie C

W 2017 roku, w Katowicach miało miejsce wydarzenie „Wiosna Zdrowia”, na które został zaproszony doktor Thomas E. Levy i poświęcił on cały wykład tej witaminie, opowiadając o jej wspaniałych właściwościach. Wspominał na tamtym wykładzie, że witamina C jest wstanie całkowicie zlikwidować wirusa polio, że świetnie sobie radzi z wirusem opryszczki, likwiduje wirusy związane z odrą. Mówił także o tym, że jeśli nawet witamina c nie leczy jakiejś choroby, to wspomaga działanie leków  i przyczynia się do uzdrowienia. Powiedział w swoim wykładzie również o bardzo ważnej kwestii, tzn. jeśli ktoś zatruje swój organizm CZYMKOLWIEK, to nie ma sensu marnować czasu – warto wtedy udać się jak najszybciej do lekarza, który poda takiej osobie dożylnie witaminę C (50 gram).

Doktor Thomas podaje również taki przykład człowieka, który eksperymentował z toksycznymi grzybami, którymi kilkakrotnie (w dawce śmiertelnej) zatruwał swój organizm w trakcie swoich wystąpień przed publicznością, a witaminą C odtruwał go… i przeżył. Lekarz wspomina również o takich sytuacjach, że jak go ludzie pytają o dawki witaminy C oraz jak długo powinni ją zażywać, to odpowiada takim osobom „a jak długo Pan/Pani chce żyć?” 🙂

Ten interesujący wykład, można zobaczyć tutaj (jeśli YouTube jeszcze go nie skasował): https://www.youtube.com/watch?v=EhYrWV0XMZo

Mimo mnóstwa dowodów oraz potwierdzeń ze strony świadomych lekarzy z całego świata odnośnie skuteczności tej witaminy, dezinformacja trwa nieustannie. Na przykład kilka dni temu w jednej z stacji telewizyjnych w Polsce, pojawił się lekarz, który usilnie starał się pokazać witaminę C w negatywnym świetle – wynika to  z tego, że w Polsce prawdopodobnie chcą wprowadzić kolejną nieprzebadaną szczepionkę (tym razem „na koronawirusa”) i zapraszają do TV ludzi na usługach koncernów farmaceutycznych, którzy za odpowiednią kasę, wszystko zrobią…

Koronawirus niszczony przez witaminę C

Jest coraz więcej doniesień z Chin, że witamina C, którą lekarze zaczęli podawać pacjentom dożylnie, świetnie sobie radzi z tym wirusem, wokół którego w sprytny sposób stworzono sztucznie „globalny dramat”… np. dr Richard Cheng nawołuje do tego, aby zorganizować międzynarodową debatę publiczną w kwestii wykorzystania witaminy C do zwalczania koronawirusa (tutaj jest raport medyczny w języku chińskim, dotyczący skutecznego stosowania witaminy C w chińskich szpitalach http://orthomolecular.org/resources/omns/v16n11-chi.shtml)

Dlaczego pozostałe kraje nie stosują witaminy C do likwidacji tego rzekomo „strasznego” wirusa, skoro są oficjalne potwierdzenia/dowody ogromnej skuteczności?
…bo koronawirus i ten dramat z umierającymi ludźmi, to tylko „teatr” dla ogłupionych społeczeństw, za który mocno powinni zapłacić wszyscy politycy, urzędnicy i ludzie z służb, którzy biorą w tym przedstawieniu udział…

…na przykład doktor Wolfgang Wodarg (z Niemiec), mówi prosto z mostu, że nie istnieje coś takiego jak pandemia koronawirusa i w sejmie niemieckim domaga się tego, aby została powołana komisja śledcza, która zajmie się tym cyrkiem, w wyniku którego ludzie zostali pozbawieni wolności, gdzie mocno naruszono prawa człowieka.

Witamina C radzi sobie z nowotworami

W niektórych krajach, stosuje się witaminę C do uzdrawiania ludzi z nowotworów. Niektóre nowotwory niszczone są przy pomocy wlewów witaminy C bezpośrednio na guz nowotworowy. Kilka lat temu widziałem materiał (chyba nagrywany w USA), gdzie pacjentowi robiono wlew witaminy C centralnie na guz nowotworowy, który pod wpływem tej witaminy – z minuty na minutę zanikał (znacznie pomniejszał się). W Polsce chyba nadal żaden szpital, ani klinika nie wykonuje takich wlewów.

W naszym kraju są kliniki w Krakowie, Wrocławiu, Warszawie, które wykonują wlewy witaminy C, ale dożylnie i z reguły są stosowane jako uzupełnienie/wspomaganie terapii standardowej (czyli chemioterapii i/lub radioterapii). 

monsterid

BLOG uŁukasza uLukasza.pl

Naszą misją jest pomoc ludziom w zrozumieniu tego, co się tutaj dzieje, budowanie świadomości w ważnych aspektach, w których większość społeczeństwa jest totalnie zagubiona lub też ogłupiona... pomoc w odzyskaniu, czy też utrzymaniu zdrowia dzięki przekazywanej wiedzy na naszym blogu www.uLukasza.pl oraz dzięki produktom, które staramy się dobierać do naszego sklepu www.Sklep.uLukasza.pl tak, aby były pomocne na różnych płaszczyznach (do stosowania wewnątrz organizmu, aby np. pozbyć się trucizn, toksyn z organizmu i odzyskać zdrowie..., czy też do poprawiania własnej kondycji i przez to również ogólnego samopoczucia). Zapraszamy do obserwowania naszego bloga, udostępniania i komentowania naszych artykułów...

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Paweł pisze:

    Brakuje mi tu dwóch ważnych informacji. Pierwsza jest taka, że witamina C jest silnym zmiataczem wolnych rodników, a właśnie wolne rodniki są głównymi toksynami w organizmie, które niszczą komórki (zabierając z nich elektrony) utleniając je. Dlatego podanie dożylnie dużej dawki witaminy C przy każdym silnym zatruciu pomaga. Druga rzecz: witamina C jest niezbędnym czynnikiem do syntezy prawidłowego kolagenu. A kolagen jest konieczny do zapewnienia właściwej elastyczności naczyń krwionośnych (zwłaszcza tętnic), co zapobiega miażdżycy. Dlatego należy ją brać codziennie. Według badań zrobionych przez dr Mathiasa Ratha i noblistę Linusa Paulinga, a opisanych w książce autorstwa Ratha pt. „Dlaczego zwierzęta nie dostają zawałów serca… tylko my ludzie” zdrowe osoby powinny przyjmować codziennie minimum 600 mg witaminy C, aby uniknąć miażdżycy. I co też bardzo istotne i dające do myślenia (czy ktoś z tzw. obcych nie majstrował przy ludzkim genomie) człowiek jako jedna z nielicznych istot na Ziemi nie produkuje witaminy C sam. Rath udowodnił w badaniach na świnkach morskich że duże dawki witaminy C chronią przed miażdżycą. Szczegóły w książce a także na moim blogu w dziale lektury, gdzie streściłem książkę Ratha dodając swoje uwagi i komentarze.
    I to jest główny powód demonizowania witaminy C przez media i pseudoekspertów. Biznes na statynach obniżających cholesterol, którego wysoki poziom jest SKUTKIEM, a nie przyczyną miażdżycy jest ogromny. Zyski z leków na grypę czy przeziębienie to przy tym grosiki.
    Należy jeszcze zauważyć (czego tu brak), że wlewy dożylne robi się z askorbinianu sodu, czyli tzw. buforowanej witaminy C. Ma ona bowiem pH bardzo zbliżone do tego jakie ma ludzka krew. Gdyby zrobić wlew ze zwykłej witaminy C (kwas askorbinowy) to pH krwi mocno spadnie i pacjent trafi na cmentarz. To na wypadek gdyby komuś przyszło do głowy robić sobie wlew z witaminy C samemu lub komuś bliskiemu. Żeby potem nie było zdziwienia, że zamiast wyzdrowieć umarł.
    Ja biorę codziennie ok. 1,5 g witaminy C w formie naturalnego proszku z dzikiej róży (70% witaminy C). W takiej formie jest najlepiej przyswajalna. Zwykły syntetyczny kwas askorbinowy rozpuszczony w wodzie jest gorzej przyswajalny przez organizm. Jest to oczywiście forma dużo tańsza niż proszek z dzikiej róży (300 g paczka kosztuje 140 zł, a 1 kg kwasu askorbinowego w Stanlabie kosztuje ok. 40 zł). W przypadku przyjmowania syntetycznej witaminy C należy ją rozpuścić w wodzie z dodatkiem np. soku z połowy cytryny. Tam są naturalne substancje (bioflawonoidy) zwiększające jej przyswajalność.

    • „wlewy dożylne robi się z askorbinianu sodu” – tak, to podkreśla Jerzy Zięba w materiale na dole artykułu, że absolutnie kwasu askorbinowego nie można używać do tego celu, tylko askorbinian sodu.
      …aczkolwiek tak, czy inaczej – niestety nie ma na rynku dostępnej witaminy C w dużych dawkach do wlewów dożylnych bez recepty, którą moglibyśmy sobie tak po prostu kupić. Tę substancję można sobie zamówić w niektórych aptekach, ale tylko na podstawie recepty uzyskanej od lekarza… albo otrzymać w wspomnianych klinikach w dawkach, jakie lekarze określą, że są właściwe (oczywiście jak się zapłaci za „kurację”)… lub też w szpitalach mają witaminę C, którą można wstrzykiwać dożylnie. Także słabo jest z „dostępnością” dla nas wit. C w tej formie, a szkoda, bo niektórzy mają w swoim otoczeniu np. znajome pielęgniarki, które mogłyby zrobić zastrzyki z tą witaminą i „postawić ludzi na nogi” w wielu przypadkach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *